Automobilklub Wielkopolski

Delegatura Mosina

                                     

2017.09.17 - XII Rajd "Pożegnanie Lata"

    Wiemy już kto zwyciężył i kto wygrał :-)

 

 Miejsce I  - Wojciech Puk i Henryka Puk   
                    (Automobilklub Wielkopolski)

 

 Miejsce II - Marek Stachowiak i Marcin Deckert
                    (niezrzeszeni)

Miejsce III - Piotr Waśkiewicz i Mateusz Waśkiewicz
                    (Automobilklub Polski)

 

 

Zwycięzca prób sprawności - Najlepszy Kierowca
                             Wojciech Puk (Automobilklub Wielkopolski)

 

 

Poniżej relacja foto ze startu i mety:

2017.07.23 XIV Rajd św. Krzysztofa

XIV SAMOCHODOWY RAJD ŚW. KRZYSZTOFA

RUNDA TSMP, RUNDA TPP, RUNDA OPZT, RUNDA MMM, klasyfikacja do WZP

 Zwycięzcy

Miejsce I
Marek Śmiglak / Dominik Wegner

Miejsce II
Monika Bzdziel / Anna Zawalska

 Miejsce III
Bartłomiej Parafiniuk / Maria Binder

Najlepszy kierowca
Piotr Waśkiewicz
Puchar komandora
za zajecie na 14-tym rajdzie miejsca 14-tego:-)

Klasyfikacja generalna

Najlepszy kierowca

wyniki zespołowe

GALERIA zdjęć z rajdu

 

 


 

2017.05.20 - IX Rajd Eleganata z Mosiny

 IX Rajd Eleganta z Mosiny 2017-05-20

Dziękujemy że byliście :-)
Zapraszamy na następne nasze imperzy.


I miejsce
Przemysław Iwański
Anna Gawroniak
II miejsce
Anna Sudoł
Adrianna Sudoł
III miejse
Robert Morchało
Małgorata Morchało
Najlepszy Kierowca
Wojciech Puk 

 

 2017-05-20 - IX Rajd Eleganta z Mosiny - meta

2017-05-20 - IX Rajd Eleganta z Mosiny - start

szukajcie nas również na Facebook , znajdziecie tam zawsze najnowsze informacje.

2017.02.12 - XIII Rajd Walentynkowy

   Miejsce I - Marek Śmiglak - Michał Świtała
 Miejsce II - Marek Stachowiak Marcin Deckert

  Miejsce III - Robert Morchało - Małgorzata Morchało

 

     Tegoroczny okres ferii kończył się 12 lutego. Na ten dzień akurat został wyznaczony termin 13 (jak to określił z przymrużeniem oka na odprawie organizator - jubileuszowego) Rajdu Walentynkowego. No, a że jako załoga czujemy się ze sobą związani emocjonalnie, a w regulaminie nie było ograniczeń do załóg różnopłciowych, postanowiliśmy wystartować.
     Przed rajdem pojawiło się trochę informacji na FB, wiec mniej więcej było wiadomo czego się możemy spodziewać: że będą dwa odcinki, że pierwszy będzie specjalny, a drugi turystyczny i to składający się z trzech części, trochę wyjaśnień odnośnie zasad przejeżdżania poszczególnych odcinków. Jedyne czego nie było to podanej informacji, że na placu targowym w Mosinie będzie piź...ło jak za Cara Iwana... No a temperatura była na prawdę niska... Na szczęście spotkaliśmy się z ciepłym przyjęciem organizatorów, nie mówiąc już o ich gorących pozdrowieniach.
     No i zaczęły się zjeżdżać bolidy! Szczególną uwagę przykuł samochód załogi nr 13. Oserduszkowany do cna. "Obrabowali dilera Algidy" - taka była nasza pierwsza myśl :-) A to chodziło o dodatkową klasyfikację, na najładniej przyozdobiony walentynkowo samochód.
     Potem standard - odprawa - tłumaczenie zasad i wyjazd na trasę odcinka specjalnego. Ten pierwszy odcinek polegał na przejechaniu mapy, po kolei, po punktach z itinera. Trasa do przejechania miała niecałe 4 km, a czas 30 minut, wiec spoko.
     No i jedziemy po kolei - ciach - pierwszy punkt - jakieś wymuszenie - drugie - jakiś pekap - drugi... Schody zaczęły się na powrocie... Która trasa jest krótsza? Głosowanie nie dało jednoznacznej odpowiedzi, wiec trzeba się było uciec do wyrafinowanych technik pomiaru - kartka, ołówek i.... jest! Wariant z ponownym przejazdem przed jeden z pekapów wygrał! No to jazda. Jeszcze tylko inspekcja pociągu IC relacji Wrocław - Poznań i jesteśmy znów na placu. Karta drogowa oddana i odjazd na próby.
      Próby jak to próby w Mosinie. Plac, pachołki, lampy, piasek na placu - standard. My niestety naszym dyliżansem większych szans nie mamy. Stojąc w kolejce obserwowaliśmy przejazdy konkurencji. W pewnej chwili zaczęliśmy się zastanawiać czy mamy te same "papiery" na próby, bo przejazdy były... cóż... może ujmę to tak - momentami widać było, że czasami plany prób traktowane są jedynie jako propozycja przejazdu, a nie obowiązujący sposób ich przejechania ;-)
     Po próbach - wyjazd na odcinek turystyczny. Jego pierwsza część to itinerer realny - luzik. Jako PKP-y tablice organizatora i zadania. No to jedziemy - idzie dobrze. Nikt się nie spina bo czasu na drugi odcinek jest aż 3 godziny, a odległość - ok. 38 km. Wszystko szło dobrze do momentu, gdy w kratce pojawił się bożonarodzeniowy napis "CHOINKA 1". Na odprawie mowy na ten temat nie było, więc trzeba było sięgnąć do zakamarków pamięci i przypomnieć sobie jak się to jedzie. Aha - już! Zostaw jedną z prawej, zostaw dwie z lewej... No to zostawiamy. Po kilku minutach hop! i znów w kratkach. Na końcu pierwszej części odcinka turystycznego jeszcze jedna - taka - mikrochoinka i pyk! Część pierwsza zaliczona.
     Druga część turystyki to opowieść o sercowych kłopotach niejakiego Walentego, który musiał się zmagać ze swym niesfornym kolegą Ludwikiem i to jeszcze w podróży. Gdzie on nie był, czego nie przeżywał długo by opowiadać. Faktem jest natomiast, że podążając jego śladami przejechaliśmy tę część bez pudła. Tutaj pekapami były skręty w prawo, w lewo, ograniczenia prędkości oraz "trójkąty" - wszystko w odpowiedniej "wadze" serduszek, które trzeba było wpisywać w kartę drogową. No rysowanie tych serduszek w ruchu było najzabawniejsze! Podczas przepisywania karty "na czysto" był jeden rechot w aucie :-)
     Walenty przejechany - czas na "czerwoną linię". Jedziemy tą linią, jedziemy. Czekamy na jakieś "wyloty" z trasy... i jest! Constans wyrzuca nas w teren! Szybka analiza wariantów powrotu, wybór trasy i odjazd. Po kilku minutach jesteśmy znów na kresce. W tej części constansem były nieparzyste "trójkąty", więc trzeba było się mieć na baczności. O! Drugi wylot z kreski. Krótka pętla i z powrotem. Następnie kreska pokrywała się z constansami co wzbudziło nasz niepokój. Kurczę! Chyba gdzieś pomyliliśmy te parzyste i nieparzyste... Rzut oka na zegar - mamy jeszcze ponad godzinę... Krótka decyzja - sprawdzamy. Powrót - kontrola - wszystko o.k. :-) Po prostu było łatwo.
     Ostatnia część to krótki itinerer z realu, więc cudów nie było. Jeszcze tankowanie na Orlenie (kawka, czekolada, hot-dog i co ino) i po 5 km meta przy Zagrodzie Chłopskiej.
Dość nietypową inicjatywą wykazał się restaurator przygotowując różne dania. My wylosowaliśmy trzy pomidorowe i żurek, a na drugie pierogi i dewolaje.
     No a potem czekamy, czekamy... Z boków dochodzą nas głosy dyskusji o różnych wariantach przejazdu, o pekapach, o choinkach itd. jak to w oczekiwaniu na wyniki. Wiszą już wyniki prób oraz wzorzec pierwszego odcinka (tego specjalnego). W próbach mamy 5-te, więc nie jest źle. Pierwszy odcinek przejechaliśmy "na czysto", więc też o.k.
     No dobra! Żarty na bok! Pojawiła się wzorcowa karta drogowa. Sprawdzamy, sprawdzamy - numery, zadania, serduszka... Wszystko się zgadza! Mówiąc wprost - może być piąte miejsce lub lepiej! Za chwilę... są wyniki! Drugie!!! Marek Śmiglak tradycyjnie nam nałupał na próbach.
Potem puchary, gratulacje, nagrody czyli to co każdy lubi! Podziękowania, pożegnania i do domu. Rajd przeszedł do historii.
      Z naszego punktu widzenia rajd był bardzo fajny. Trasa urozmaicona i ciekawa. Przez podział na odcinki i części wymagała koncentracji i skupienia przez cały czas, czyli tego o co w rajdach chodzi. Gratulacje dla organizatorów i autorów trasy!

2016.08.28 - XI RAJD POŻEGNANIE LATA

Ok! XI Rajd "Pożegnanie Lata" przeszedł do historii.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom, za to że przybyli, za to że walczyli z trasą, za to że walczyli z upałem :-)
Gratulujemy zwycięzcom! 
Zapraszamy za rok.

Partnerami tej edycji rajdu byli:

Partner strategiczny:   Volkswagen Rzepecki Mroczkowski

Oraz:  Piekarnia Art-Mik
           Bistro FUX 24h
           Video Jack Studio
           Salon Agness

i niezmiennie: CF Porto Punkt Kasowy Rafał Brzeziński

2016.05.21 - VIII Rajd Eleganta z Mosiny - Relacja

Od przybytku głowa nie boli, dzisiaj dwie relacje z rajdu:

Relacja załogi numer 14

W sobotę 21 maja odbyła się ósma już edycja rajdu Eleganta z Mosiny. Tym razem organizatorzy zaprosili nas na start na lotnisko w Żernikach. Wczesnym porankiem zjawiło się tam 15 załóg, by rozpocząć zmagania rajdowe bardzo wymyślną, rozbudowaną próbą samochodową, która miała kilkaset metrów długości. Raj dla kierowców. Do tego stopnia, że wiele załóg próbowało swoich sił kilka razy - już poza konkurencją.
Po pełnym emocji początku - uwierzcie, próba samochodowa naprawdę mocno podnosiła ciśnienie -wyruszyliśmy na trasę pierwszego odcinka. Jednym z PKP była druga i przedostatnia litera nazwy miejscowości, do której się wjeżdżało, więc skupienie dodatkowe. Do tego zdjęcia i zadania - chaos murowany. Ale jechało się bardzo przyjemnie zwiedzając malownicze tereny, po których jeździliśmy po raz pierwszy. Co było fajne, trasa nie była prosta, a niektóre zapisy (np. przejedź przez mostek nad wodą) dawały do myślenia. I gdy już moja załoga myślała, że zbliżamy się powoli do PKC, niestety wypadek losowy zepsuł nasze plany na brak spóźnienia - ktoś postanowił remontować drogę w dniu rajdu. Na szczęście po chwili konsternacji, udało się wymyślić, jak trafić w odpowiednie miejsce od drugiej strony. Szkoda, że chwilę później nie zauważyliśmy "kiełbasy" i znowu pobłądziliśmy.
W końcu udało się dotrzeć na PKC, lecz organizator nie pozwolił nam się rozleniwić. Przy oddawaniu karty drogowej, wręczył nam TRUDNY test do rozwiązania z wiedzy ogólnej i papiery na drugi odcinek z informacją, że mamy 10 minut na rozwiązanie testu i kontynuowanie jazdy. No cóż, mus to mus. Ruszyliśmy dalej. PKP te same, tylko zadania jakieś trudniejsze. W końcu kto by pomyślał, że osiedle pilnuje Labrador, a nie Sezam, którego samochód bezczelnie stał na środku ulicy? Drugi odcinek też był wymagający pod kątem zapisu trasy. Nikt z naszej trójki się zdecydowanie nie nudził. A krajobrazy, którymi poczęstowali nas organizatorzy - bezcenne.
Na mecie czekali na nas autorzy odcinków, dzielnie odpowiadając na wszelkie sprzeciwy i zapytania dotyczące trasy. Po wyjaśnieniach ukazały się wyniki, najpierw prowizoryczne - bo niektórzy poszli się "kłócić", za chwilę już ostateczne (nikt nic nie wykłócił). Najlepsi dostali puchary, a wszystkie załogi upominki. Nikt nie był przegranym.
VIII rajd Eleganta z Mosiny uważam za jeden z lepszych pod kątem trasy turystycznej i jestem przekonana, że każdy następny będzie tak samo dobry lub lepszy. Gratuluję organizatorom i nie mogę się doczekać następnej edycji.

Relacja załogi numer 13

W sobotni poranek załoga (jeszcze bez numeru startowego) zgłosiła się na starcie VIII Rajdu Eleganta z Mosiny. Tym razem rajd zaczął się niestandardowo – na lotnisku „Airport Biernat” w Gądkach.
Po przyjeździe na miejsce otrzymaliśmy komplet dokumentów, wyprawkę żywnościową na trasę rajdu. Organizatorzy biorąc pod uwagę temperaturę powietrza zaopatrzyli nas także w wodę butelkowaną. W międzyczasie dojeżdżały pozostałe załogi, a większość z nich po odebraniu dokumentów spacerowała po terenie próby samochodowej. Część nie zdążyła jej obejść całej a już zostaliśmy wezwani na odprawę. Dowiedzieliśmy się z niej jakie czekają nas atrakcje na dwóch przygotowanych dla nas odcinkach. Zostaliśmy poinstruowani co na trasie jest PKPem i przystąpiliśmy do prób samochodowych.
Pomimo tego że pora była dość wczesna jak na start rajdu nastroje były bojowe. Bezpośrednio przyczyniła się do tego właśnie próba samochodowa, za teren której służyło całe lotnisko. Rajdowcy przyzwyczajeni do typowych „krótkich” prób mogli przekonać się jak to jest pojechać znacznie dłuższą i bardziej skomplikowaną próbę. Wielu kierowców musiało nauczyć się korzystać z podpowiedzi pilota, choć znaleźli się i tacy, którzy próbę „wykuli na pamięć”. Czasy przejazdów były bardzo różne i o ile czołówka różniła się setnymi sekund, to kilka załóg załapało także taryfę. Próba dobitnie pokazała, że nie moc samochodu się liczy a umiejętności. Najszybciej próbę samochodową jak zwykle przejechał kolega Wojciech Puk. Załoga pisząca tę relację była 3 z czasem o 5 setnych wolniejszym. Jak to zawsze bywa, jednym taka próba nie przypadła do gustu, a inni ustawiali się w kolejce do następnych pozakonkursowych przejazdów.
Po emocjach „wyścigowych” nadszedł czas aby ruszyć w trasę. Pierwszy odcinek miał być łatwy, krótki i przyjemny. Takie przynajmniej były założenia organizatorów. I faktycznie, 90% trasy to była czysta przyjemność. Trasa prowadziła takimi zakamarkami że w niektórych momentach, po wyjeździe na główną trasę dziwiliśmy się że jesteśmy w danym miejscu. Zadania były przyjemne, a zdjęcia łatwe do znalezienia. Niestety na końcu tego odcinka stało się coś czego organizatorzy nie byli w stanie przewidzieć i sprawiło duże problemy z czasem. Po pierwsze, jeden z odcinków trasy został zamknięty z racji prac modernizacyjnych, po drugie, utworzyły się dwa kilkukilometrowe korki. Pierwszy związany z przebudową trasy kolejowej i pechowym momentem mijania się na jednym torze pociągów towarowych, a drugi wyłączeniem sygnalizacji świetlnej na dość ruchliwym skrzyżowaniu. Ciepło za oknami oraz stanie w korku skutecznie nas zirytowały, a dodatkowo na mecie zjawiliśmy się mocno spóźnieni.
Po oddaniu karty drogowej otrzymaliśmy nowy komplet dokumentów na drugi odcinek z wpisanym już czasem wyjazdu(!) oraz testem do rozwiązania. Rozumiemy że organizatorzy chcieli nas zmusić do punktualnego wyjazdu, ale test był dość trudny a załoga chciała rozprostować nogi po staniu w korkach. Efekt był taki, że pomimo 10 minut które mieliśmy od oddania dokumentów do wyjazdu i tak wyjechaliśmy 15 minut po czasie. Tak naprawdę to była jedyna niedogodność tego PKC.
Drugi odcinek rajdu był znacznie dłuższy i prowadził z Mosiny do Gorzelni Turew. Tutaj także trasa była przygotowana bardzo dobrze. Była bardzo przyjemna, chociaż dość szybka, tym bardziej że trzeba było nadgonić te 15 minut straty na starcie. Trasa wiodła nas zarówno drogami utwardzonymi jak i szutrami oraz drogami leśnymi. Zdania były przyjemne, choć niektóre jak się okazało na mecie były podchwytliwe. Na tym odcinku obyło się bez nieplanowanych niespodzianek. Jedyne zaskoczeni było takie, że startowaliśmy jako jedna z ostatnich załóg z PKC, a po przybyciu na metę byliśmy drugą załogą! A po drodze mijaliśmy tylko dwie załogi! To spowodowało że baliśmy się że jechaliśmy inny niż reszta rajd.
Jednak niepotrzebnie. Na mecie otrzymaliśmy posiłek i mogliśmy zwiedzać budynek oraz teren gorzelni. Ciekawym elementem była możliwość degustacji nalewek. Jednak jako kierowca nie skorzystałem z tej okazji.
W międzyczasie pojawiły się wzorcowe przejazdy dla obydwu odcinków a po pewnym czasie także wyniki nieoficjalne. Po ustalonym czasie wyniki nieoficjalne stały się oficjalnymi. I można było ogłosić że załoga numer 13, pomimo pechowego numeru zajęła pierwsze miejsce. Drugie miejsce miała załoga numer 5 Marek Wojciechowicz i Dorota Kolber a trzecie załoga numer 6 Michał Nowicki i Marta Musiał.
Na koniec zostały wręczone puchary dla załóg z podium oraz wylosowane nagrody dla wszystkich uczestników rajdu.

Wyniki rajdu

Końcowa klasyfikacja VIII Rajdu Eleganta z Mosiny

Punkty Turystycznego Pucharu Polski dla VIII Rajdu Eleganta z Mosiny

Zdjęcia:

 

2016.04.30 - Wiosna z... historią

Rajd oczami załogi numer 23:

    Słonecznym południem zjawiliśmy się na boisku szkolnym Zespołu Szkół nr 2 w Mosinie celem startu w pierwszym rajdzie z nowego cyklu „Wiosna z…”. W ramach jego pierwszej edycji zostaliśmy poczęstowani historią, ale w innym niż dotychczas wydaniu. Tematem przewodnim pierwszego odcinka trasy były przydrożne krzyże i kapliczki. Natomiast drugi odcinek rajdu był inny dla nawigatorów i dla turystów. Dodatkowo po lekkim i przyjemnym pierwszym odcinku, drugi przypominał nam że to impreza rangi Turystycznego i Nawigacyjnego Pucharu Polski (a dodatkowo także runda Popularnych Samochodowych Mistrzostw Okręgu, runda Okręgowego Pucharu Zmotoryzowanych Turystów oraz runda Mosińskich Mistrzostw Motorowych).
    Ale od początku. Gdy już zebrały się wszystkie załogi odbyła się odprawa. Osobą na którą wszyscy najbardziej czekali był autor trasy. Omówił nam zawiłości zapisanych odcinków, opowiedział o PKPach które mieliśmy zbierać podczas przejazdu. Gdy wydawało się że wszyscy wszystko zrozumieli załogi ustawiły się do startu. Na starcie oprócz dokumentów rajdowych dla pierwszego odcinka otrzymaliśmy także drożdżówki „na drogę”. Kolega Mariusz udzielał także dodatkowych informacji na temat trasy i rozwiewał ostatnie wątpliwości. Nasza załoga po pewnym czasie oczekiwania także w końcu wystartowała na trasę. A trasa była bardzo przyjemna, a pogoda zamówiona przez organizatora była idealna na tego typu rozrywki. Na pierwszym odcinku odwiedziliśmy okoliczne wioski bacznie wyszukując PKP, odpowiedzi na pytania oraz starając się wypatrzeć wszystkie zamieszczone w dokumentach zdjęcia. Nie sądziłem że jest w okolicy tyle zabytkowych kapliczek i krzyży przydrożnych. Niektóre z nich z bardzo ciekawą historią, którą autor trasy każdorazowo przy pytaniach nam przedstawiał. Trasa wydawała się łatwa, a sposób prowadzenia uczestników powodował spadek koncentracji, co w efekcie skutkowało przeoczeniami PKPów. I tym sposobem prosta i przyjemna trasa okazała się nie do końca prosta. Po pierwszym odcinku załogi zjechały na PKC gdzie po oddaniu Kart Drogowych odbyła się pierwsza z trzech prób samochodowych. Próby jak zwykle przebiegały szybko i bezproblemowo.
    Po chwili zabawy dla kierowcy trzeba było znowu wracać na trasę. I tutaj dylemat, jechać trasę turystyczną czy nawigacyjną. Wybraliśmy (jak nam się wtedy wydawało) łatwiejszą – turystyczną. Trasa była diametralnie inna niż ta na pierwszym odcinku. Wymagane było maksymalne skupienie, mnogość constansów oraz długie przeloty tylko na constansach mocno dało się we znaki załogom. Znajomość topografii miasta w tym wypadku tylko utrudniła zadanie, a przy okazji dała nauczkę że nie należy jeździć „na pamięć”! Po kilkudziesięciu minutach kluczenia po uliczkach Mosiny zjawiliśmy się na mecie drugiego odcinka. Oddanie Karty Drogowej i można się było ustawiać do dwóch ostatnich prób samochodowych. Ostatnimi czasy, próby w Mosinie są coraz szybsze i bardziej wymagające. Ale przez to podnosi się poziom rywalizacji wśród kierowców.
    Dwie próby przejechane, chwila relaksu przy oglądaniu wyczynów „konkurencji” i jedziemy do bazy rajdu na posiłek.
W trakcie gdy my posilaliśmy się, komisja obliczeń w pocie czoła weryfikowała nasze karty drogowe i sumiennie podliczała punkty tak aby jak najszybciej udostępnić wyniki prowizoryczne. Po 15 minutach stały się one wynikami oficjalnymi.
    Na koniec zwycięzcom w swoich kategoriach zostały wręczone puchary oraz wylosowane nagrody dla wszystkich uczestników rajdu.
Po pierwszym bardzo udanym rajdzie z cyklu rajdów „Wiosna z…” mamy już ochotę wystartować w następnym. Mam nadzieję że i wtedy organizatorzy staną na wysokości zadania i uraczą nas kolejnym przyjemnym rajdem.

Wyniki w klasyfikacji turystycznej

Wyniki w klasyfikacji nawigacyjnej

Wyniki w klasyfikacji - najlepszy kierowca

Zdjęcia z rajdu (by Przemek O.):