Automobilklub Wielkopolski

Delegatura Mosina

2015.09.06 - Pożegnanie Lata

Jeszcze kilka miesięcy temu, śpiewaliśmy "To już lato...", a już przychodzi czas pożegnania.

                Delegatura Automobilklubu Wielkopolski w Mosinie, po raz 10-ty, organizuje Samochodowy Turystyczny Rajd Rodzinny o nazwie POŻEGNANIE LATA. W tym roku odbywa się on w pierwszą niedzielę września. Niestety, prognozy meteorologiczne na ten dzień nie są optymistyczne. Ale przecież nieustraszeni rajdowcy, nie takimi szczegółami dadzą się przestraszyć.

                Ranek jest pochmurny, ale przebłyski słońca niosą nadzieję na dobrą zabawę. Na Mosińskie Targowisko, przybywa 29 załóg z bliska i z daleka. Najdalszą drogę (na start)  przebyła załoga Marcin Lutek i Monika Wojtkowiak z Automobilklubu Mysłowickiego, ale i "lokalna" załoga miała podobną odległość do przejechania :-)

                Gorące powitanie wygłoszone przez Komandora Rajdu i objaśnienia Autora Trasy rozgrzewają, trochę zmarznięte, załogi. Przed nami trzy etapy rajdu, każdy o rosnącej trudności  w zapisie itinerera i 5 prób sprawnościowych, z których cztery będą oceniane, a piąta jest niespodzianką...

                Ok, do samochodów! Ale tu pierwsza niespodzianka! Jeden ze partnerów imprezy - patrol z Komisariatu Policji w Mosinie - sprawdza uprawnienia kierowców,  kompletność i aktualność dokumentacji pojazdów.  Wszystkie załogi otrzymują 0 (zero) punktów karnych!

                Teraz szybka próba sprawnościowa, pięć pachołków, ale jakże "pokręcona" trasa przejazdu. I na start. Tu następna obecność partnera imprezy - załogi oprócz itinerera, zdjęć i karty drogowej otrzymują "pakiet startowy" w postaci drożdżówek z kleksem (to na wypadek opadnięcia z sił). Trasa wydaje się prosta, ale wymaga momentami pokręcenia się wokół siebie i mosińskiego rynku...  i czy 4 razy ten sam PKP jest prawidłowy?  Poza tym, poszukiwanie "przyrodniczych" zdjęć, absorbuje bardzo uwagę.  Nagle "skręć w prawo", ok, jedziemy do lasu, ale czy to jeszcze  droga, czy już "bezdroże"? Pojawiająca się tablica PKP i skrzyżowanie z polną drogą (wyższej klasy) rozwiewa wątpliwości - jest dobrze :-) Odwiedzamy Puszczykowo i mamy możliwość spojrzenia na Wartę w Niwce. Jeszcze tylko próba skierowania załóg w ręce "zaprzyjaźnionego" patrolu Policji (nikt nie dał się złapać!)  i  na horyzoncie widać metę 1 etapu.

                Krótki odpoczynek, druga szybkościowa próba sprawności (na tych samych pachołkach), ale inaczej zakręcona :-)
                Itinerer  do ręki, zdjęcia na deskę i w drogę. Odcinek miał być trudniejszy... ale jedzie się przyjemnie. Dopiero na mecie okaże się, gdzie był "zonk". Nie zawsze dobre jest pamiętać zagadki z poprzednich rajdów (oj wciąga to!) . Po drodze kilka niespodzianek - przejażdżka po SZUTRZE, i bieg z gaśnicą, którą trzeba było odszukać we własnym samochodzie i odpiąć od skomplikowanego zapięcia... no i ta legalizacja!  Pogoda psuje się i na metę odcinka docieramy w strugach deszczu.

                Znów niespodzianka od partnera i dla wszystkich serwowany jest ciepły, smaczny i pożywny żurek. Bardzo podniosło to na duchu! Chwila odpoczynku i trzecia próba pomiędzy znanymi już  pachołkami, ale znów inną ścieżką. Trzeba uważać, bo na płycie Targowiska zrobiło się ślisko i łatwo "polatać bokiem". Jeśli w kontrolowany sposób, to dobrze!

                Odbieramy papiery na trzeci etap - nareszcie nie ma zdjęć, ale dochodzi "costansik",  X-y i Y-ki.  Jedziemy... PKP-ów jakby mniej... i nagle próba - parkowanie tyłem do ciasnego garażu. OK, kilka pytań, poszukiwanie szlaków rowerowych. Zielony i niebieski są jednoznaczne, ale ten trzeci? Pomarańczowy, czerwony, różowy czy też amarantowy? Dla płci męskiej to wszystko jedno... ale kobiety widzą różnicę :-)

                Znów mało prawdziwych PKP-ów, ale jakby dużo "fałszywek". Czy my jedziemy w "tym rajdzie"? Wjazd w bramę. A tam stacja diagnostyczna i kolejny prezent  od partnera. Można się dowiedzieć, że hamulce działają nierówno, że ręczny na jedną stronę nie działa w ogóle, lub że mamy źle ustawione światła. Wiedza ta jednak kosztuje punkty karne, ale nasz wynik to 0 (zero) .

                Jedziemy dalej. Małe piaszczyste skrzyżowanie z trójkątną wysepką, jednym drzewem i jednym PKP-em. I po tym skrzyżowaniu, jeździ kilka (a w pewnych chwilach) może kilkanaście załóg, każda w sobie znanym kierunku, z sobie znanym zamiarem skrętu w prawo/lewo lub prosto  :-)

                Udaje się wyjechać z tego węzła komunikacyjnego i znów niespodzianka na trasie -> "parkowanie równoległe tyłem". Dla kierowcy, który jeździ często do miasta - pestka :-) tym bardziej, że miejsca jest ponad 20 cm więcej, niż długość samochodu. Zaliczone. Teraz jeszcze "myk" koło pawilonu handlowego i do mety. Tutaj następna próba szybkościowa, tym razem w słońcu!

Konkurencje punktowane, zakończone!

                Ale kolejni partnerzy (Volkswagen Rzepecki Mroczkowski) zachęcają jeszcze do próby "Hanki Mostowiak". Wsiadamy do nowego VW z systemem automatycznego zatrzymania przed przeszkodą. I rzeczywiście do 35km/h system zachowuje się prawidłowo. Samochód samodzielnie zatrzymuje się przed stertą kartonów, pomimo wciśniętego pedału gazu! Pamiętać jednak należy, że to układ wspomagający kierowcę, a nie podstawowy system parkowania... Tym bardziej, że i kartony bywają groźne dla zdrowia :-)

                Teraz krótka dojazdówka do miejsca zakończenia imprezy, a siedziby kolejnego partnera (Przedszkole Koniczynka). 
Świeci słońce, uśmiechy na twarzach, pod namiotem czeka pachnąca kawa, a za kilka chwil przybywa catering z obiadem. Z pełnymi brzuchami czekamy na wyniki! Niestety zaczyna padać deszcz i zakończenie musi się "ścisnąć" pod namiotem.

                Trzeba powiedzieć, że tak atrakcyjnie zorganizowanego rajdu dawno, dawno nie spotkaliśmy.  
-  Partnerzy nie zawiedli i byliśmy doskonale dożywiani na trasie i mecie.
-  Trasy przygotowane bez błędów i dokładnie zweryfikowane.
-  Na trasach próby niespodzianki - często przydatne w życiu codziennym.
-  Na mecie pełno kartonów i torebek od partnerów, z nagrodami dla zwycięzców, nagrodami losowanymi dla wszystkich uczestników i z gadżetami dla wszystkich.
-  No i oczywiście "wypasione" puchary dla zwycięzców i medale dla wszystkich dzieci biorących udział w rajdzie.

                Gratulacje dla zwycięzców i przede wszystkim gratulacje i podziękowania dla organizatorów za doskonale zorganizowany rajd, za dobrze przemyślane trasy! Okazuje się, że można 4 godziny jeździć po niewielkiej miejscowości i wcale się nie nudzić!
                Podziękowania za sprawne przeprowadzenie startów i met odcinkowych, sprawnie przeprowadzone próby specjalne i próby sprawnościowe.
Mały poślizg czasowy spowodowany kłopotami z zasilaniem komputera i drukarką... wybaczamy :-)

Do zobaczenia na następnym rajdzie w Mosinie!
MP(2)

WYNIKI